Jak zostałem ‘przestępcą’ …
Mijają dwa tygodnie od opublikowania przeze mnie listu otwartego do Pani Violetty Porowskiej i jej odpowiedzi. Cóż przez ten czas się wydarzyło? Ano właśnie nic. Pani Porowska nie zdecydowała się na wpłacenie odszkodowania na rzecz bezdomnych zwierząt, jak i na skierowanie sprawy do sądu. Jedno wielkie nic, jednak czy wciąż może to dziwić? Zacznijmy od początku, odkrywając wszystkie szczegóły sprawy.
Dnia 22 września opolskie media donoszą: Violetta Porowska w sieci, Violetta Porowska stawia na internet, Porowska walczy o głosy w internecie, Kandydatka PiS ma swoją stronę. W jednej z informacji widać layout strony Pani Porowskiej, ludzka ciekawość zwycięża i wchodzę by zobaczyć, jaki oręż został wykorzystany, by skłonić mnie, jako potencjalnego wyborcę, do zakreślenia nad urną nazwiska: Porowska. Strona ładna, estetyczna, z głową ułożona myślę. Po chwili moją uwagę przykuwa zamieszczone w najważniejszym miejscu strony zdjęcie opolskiego ratusza.
Znowu. Kolejny raz ktoś wykorzystuje moja zdjęcie bez zapytania o zgodę, bez podania imienia i nazwiska autora oraz źródła. Przed czterema laty, w czasie samorządowej kampanii wyborczej, zdjęcie mojego autorstwa zostało wykorzystane przez kandydata do rady miasta z ramienia Platformy Obywatelskiej. W ciągu tych kilku lat sytuacja kilka razy się powtarzała, próbował duży portal internetowy, próbowała jeszcze większa rozgłośnia radiowa. Wszystkie sytuacje były rozwiązywane polubowanie, w przyjaznej atmosferze. Po prostu profesjonalnie. Tym razem miało być inaczej.
Jest wieczór 22 września. Patrzę na zdjęcie, wiem że już gdzieś je widziałem. Szybki rekonesans na moim starym fotoblogu http://aparatczyk.blox.pl przynosi odpowiedź. Nie tylko zdjęcie gdzieś już widziałem, ale i sam je zrobiłem. W latach 2006 i 2007 prowadziłem bloga fotograficznego poświęconego Opolu, przy okazji dokumentując swoje podróże i rozwijanie pasji i umiejętności fotograficznych. Strona powolutku zdobywała popularność, przbywało stałych obserwatorów, nie było podobnego projektu w i o Opolu. Pomimo zaprzestania aktualizacji do dzisiaj blog generuje sporą ilość odwiedzin wystarczającą do plasowania się w gronie najpoczytniejszych blogach serwisu blox.pl. Co ważne dla sprawy wykorzystane zdjęcia ratusza nie są indeksowane przez google.
Porównanie zdjęć ze strony porowska.com ze zdjęciem mojego autorstwa. Strzałkami zaznaczone punkty charakterystyczne dla obu zdjęć.
Na wszelki wypadek tworzę materiał dowodowy, screeny, zdjęcia ekranu w RAW itp. Piszę maila, wysyłam go na adresy mailowe biura, rzecznika prasowego, prywatnego maila Pani Porowskiej, na facebook’u wysyłam do Pani Porowskiej informację odnośnie sprawy i maila. Sprawa jest prosta, wszystko czarno na białym.
Witam,piszę do Pani/Państwa, albowiem wchodząc na stronę porowska.com oczom mym ukazało się zdjęcie mojego autorstwa, choć nie przypominam sobie bym je przekazywał/sprzedawał. W załączniku przesyłam prównanie zdjęcia mojego ze zdjęciem ze strony porowska.com wraz z naniesonymi znacznikami w miejscach charakterystycznych dla obu zdjęć, jednocześnie identyfikując zdjęcie ze strony porowska.com jako zdjęcie wykonane przeze mnie i zamieszczone na stronie aparatczyk.blox.pl (adres do wpisu z rzeczonym zdjęciem: www.aparatczyk.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?1,1 ).Jestem zbulwersowany takim postępowaniem kandydatki na Prezydenta Miasta Opola, tym bardziej kandydatki partii mającej w swej nazwie takie słowa (i wartości!) jak sprawiedliwość i prawo. Jeszcze bardziej szokującym jest odniesienie do hasła pani Violetty Porowskiej “zwalniamy hamulce i ruszamy do przodu” – jeśli zwalnianie hamulców zaczyna się od kradzieży cudzej własności to brak mi słów.Z racji naruszenia art. 16, art. 17, art. 79 i art. 80 Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych, domagam się zapłaty kwoty 1500 zł w ramach ugodowego rozwiązania sprawy. Kwota ta, podyktowana jest bezsprzecznym faktem kradzieży mojej własności, zdjęcie służy promocji nazwiska Pani Violetty Porowskiej jako kandydatki na Prezydenta Miasta Opola, zatem strona ma charakter komercyjny. Informuję, że poczynione zostały odpowiednie zabezpieczenia treści strony porowska.com. W przypadku braku porozumienia sprawę skieruję do organów ścigania i mediów.Proszę o kontakt:xxx xxx xxx
Pozdrawiam
Od tego momentu rozpoczyna się komedia, która miejscami przeradza się w dramat.
Na odpowiedź czekam 2 dni. 24 września o godzinie 16.33 dzwoni Pani Porowska. Zaprasza na spotkanie w poniedziałek. Zgadzam się. Krótko po tym kolejny telefon, tym razem od wykonawcy strony, również proponuje spotkanie w poniedziałek. Zgadzam się. W tym samym dniu zdjęcie znika ze strony.
W międzyczasie opisuję sprawę na forum użytkowników sprzętu fotograficznego firmy Nikon. Podobnie czynię na facebooku, oczywiście nie podaję publicznie żadnych danych.
Poniedziałek 27 września.
Przed 9 spotykam się z właścicielem firmy, która stworzyła stronę porowska.com. Proszony jestem o zachowanie tejże rozmowy jak i samego spotkania w tajemnicy przez Panią Porowską, zostaję przeproszony, dalej wysłuchuję narzekań na współpracę z kandydatką i jej ludzmi, chęci oddania panelu administracyjnego i wypisania się z autorstwa strony. Dowiaduję się, że strona została wykonana za darmo (ot, ciekawostka).
W wypowiedziach medialnych Pani Porowska podnosi temat zaproponowanego wynagrodzenia finansowego i pracy. Otóż, żadne wynagrodzenie nie zostało zaproponowane przez wykonawcę strony, natomiast oferta pracy dorywczej była po prostu irracjonalna ekonomicznie. Kilkanaście zdjęć w miesiącu po ok 20 zł/sztuka przy zainwestowaniu własnego sprzętu wartego kilka tysięcy złotych zasługuje na miano irracjonalnej oferty. Jednocześnie przyjmując ją musiałbym zrezygnować ze stażu w Urzędzie Wojewódzkim. Ciekawa oferta, nie do odrzucenia, prawda? Grzecznie odmawiam, na zakończenie w sumie przyjaznego spotkania, dowiaduję się o zamiarach Pani Porowskiej.
Po 15.30 zjawiam się w miejscu wyznaczonym na spotkanie, biurze poselskim PiS przy ul. Krakowskiej 9. Czekam na spóźnioną radną. W końcu przybywa, jeszcze miło się wita by po chwili oficjalnie rozpocząć komediodramat. Dowiaduję się, że jestem przestępcą, chcę wypłynąć na sprawie (sic!). Zostaję oskarżony o zniesławienie, szantaż, wymuszenie, stosowanie gróźb karalnych. Próbując wyprowadzić z błędu Panią Porowską oświadcza ona, że nie będzie ze mną rozmawiała, wszak ma mi zaplanować spotkanie z prokuratorem;) Pozostaje mi tylko się uśmiechnąć i wyjść. Jedna rada, jeśli umawiasz się na spotkanie z politykiem w drażniącej sprawie to wybierz miejsce publiczne, gdzie każdy ma równe szanse.
Sprawa zdjęcia schodzi na dalszy plan, ważniejsze staje się zachowanie Pani Porowskiej i jej próba zastraszenia mnie. Opisuję w dwóch zdaniach sytuację na facebook’u. Zainteresowanie jest duże, choć wciąż nie podaję publicznie danych. I tyle zrobiłem by zainteresować media, wrzuciłem suchą notkę na facebook’u. Reszta potoczyła się sama i jest ogólnie znana.
http://www.tvopolska.pl/Artykul/Index/2645.html
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100930/WYBORY2010/85091208
temat ląduje również na wykopie:
Z komentarzy pod artykułami dowiaduję się nowych faktów z własnego życia, brawa w tym miejscu dla Pajączka, członka sztabu kandydatki, za przemyślany plan powielania w komentarzach treści, które wcześniej wypisywał na gg. Gratuluję.
Odnosząc się do zarzutów stawianych mi przez Panią Porowską. Kwestię jakobym dopuścił się szantażu, gróźb karalnych trafnie komentuje radca prawny w materiale TVO. Co do zarzutu zniesławienia, czy użycie w temacie maila sformułowania:
Kradzież praw autorskich na stronie porowska.com
i w treści maila:
Jeszcze bardziej szokującym jest odniesienie do hasła pani Violetty Porowskiej “zwalniamy hamulce i ruszamy do przodu” – jeśli zwalnianie hamulców zaczyna się od kradzieży cudzej własności to brak mi słów.
czy to jest zniesławienie? A gdyby zastąpić słowo wytrych kradzież słowem pogwałcenie, to czy również Pani Porowska poczułaby się zniesławiona? Wszak wg. niej nazwałbym ją gwałcicielką. Przykładów na mylność rozumowania Pani Porowskiej można by mnożyć.
Z wypowiedzi medialnych Pani Violetty Porowskiej dowiadujemy się, że takie zdjęcie nie jest warte 20 zł, że jeśli złamiemy prawo to nie liczy się fakt naruszenia przepisów prawa, a długość trwania takiego naruszenia, że jeśli coś jest niezabezpieczone to można brać (porównanie radcy prawnego do otwartego samochodu), że jako fotograf amator wykazałem się wybitnym brakiem profesjonalizmu nie zabezpieczając cyfrowo swoich zdjęć (?). Okarżeń o przynależność do Platformy Obywatelskiej aż nie chce mi się komentować, albowiem mój kontakt z tą partią ograniczał się do zapisania i wypisania się. Wywodzenie z tej oszałamiającej kariery politycznej w ramach struktur PO jakichkolwiek oskarżeń odnośnie zagrywki politycznej, brudnej gry, chęci zniszczenia Pani Porowskiej jako kandydatki na prezydenta Opola jest tak śmieszne i nonsensowne, jak wnioskowanie, że cała sytuacja ze zdjęciem ma miejsce, albowiem Pani Porowska romansowała z SLD w czasach jego świetności na opolskiej i krajowej scenie politycznej. Przytoczę jeszcze wypowiedź rzecznika prasowego Pani Porowskiej – Łukasza Żygadły:
(…) myslę, że sprawa prowokacji dotycząca zdjęcia ucichła i dalej płynąć nie będzie. Jawna manipulacja która miała miejsce musi przegrać, wygrywac musi sprawiedliwość.
Wracając do chronologi wydarzeń. 30 września, w dniu pojawienia się artykułu w prasie, Pani Porowska publikuje na swojej stronie skierowany do mnie list otwarty. Polecam przeczytać najpierw list, a następnie kilka o nim słów. Nie zgadzając się ze słowami Pani Porowskiej piszę odpowiedź, która miała być dla mnie końcem tej całej historii. Sprawę pilotuje TVO, udzielam wypowiedzi telefonicznej, odmawiam kolejnego wystąpienia przed kamerą, bedąc przekonanym, że listem do Pani Porowskiej kończę sprawę. Jednak Pani Porowska brnie dalej w przekonaniu, że jestem marionetką na usługach jej oponentów politycznych. Materiał TVO:
http://www.tvopolska.pl/Artykul/Index/2704.html
Wskazać trzeba jedną nieścisłość w postępowaniu Pani Porowskiej, w liście otwartym deklaruje chęć wypłaty odszkodowania (pomijam śmieszną i żenującą kwotę 50zł), natomiast w wypowiedzi dla TVO odmawia przekazania odszkodowania na rzecz schroniska dla zwierząt w Opolu.
– –
Dlaczego kieruję swoje roszczenia w stronę Pani Porowskiej?
Zgodnie z Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dn. 14 marca 2006 r., sygn. VI ACa 1012/05, o czym szerzej w artykule:
http://www.computerworld.pl/artykuly/353093_0/Bez.wad.prawnych.html
Dlaczego nie udałem się do sądu?
Od samego początku chciałem i wciąż chcę polubownego załatwienia sprawy. Jak pokazują wypowiedzi w TVO ewentualny proces mógłby zostać wykorzystany politycznie przez Panią Porowską.
Dlaczego powstał ten wpis?
Nie dam się zastraszyć, tylko dlatego że jestem zwykłym człowiekiem, który stoi na straconej pozycji w stosunku do polityka. Żyję złudnym przeświadczeniem, że Pani Porowska zdecyduje się na proponowane przeze mnie rozwiązanie.
Niech każdy sam dokona oceny.



