Powyżej
Opublikowane: 29 Styczeń 2012 Filed under: opole | Tags: ep1, gf3, opole, pen, ratusz, rynek. fotografia, zdjęcia Zostaw komentarz »Miałem okazję polecieć jednym z dziesięciu samolotów Aeroprakt-22L w Polsce. Samolot ów należy do kategorii ultralekkich i charakteryzuje go nadzwyczaj łatwe sterowanie (o czym miałem okazję się przekonać), a także pełne przeszklenie kabiny, dzięki czemu możliwe były do wykonania powyższe zdjęcia. Niestety przejrzystość powietrza nie była najlepsza, a słońce miało się już ku zachodowi, zatem pozostaje mieć nadzieję na powtórzenie przelotu w bardziej sprzyjających warunkach.
MBP
Opublikowane: 27 Styczeń 2012 Filed under: opole | Tags: e-p1, gf3, mbp, miejska biblioteka publiczna w opolu, olympus, opole, panasonic, pen, sirui Zostaw komentarz »Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu
Testowania mikrusów i statywu ciąg dalszy, a już w przyszłym tygodniu przybędzie nowa zabawka, która nieco zmieni sposób patrzenia
blu
Opublikowane: 22 Styczeń 2012 Filed under: Bez kategorii | Tags: gf3, most piastowski, opole, opolska wenecja, panasonic, sirui, T005 Zostaw komentarz »Od dawna nie miałem tylu chęci i zapału do fotografowania. Przede wszystkich chcę wrócić do fotografii nocnej, od której to kiedyś zaczynałem. Trzeba było więc wyposażyć się w statyw. Ponieważ posiadam aparaty z segmentu bezlusterkowców, szukałem statywu małego, ale jednocześnie dającego komfort i pewność w użytkowaniu. Jako, że w ofercie statywów można przebierać i marudzić, do wymagań doszły jak najmniejsze wymiary po złożeniu, tak by móc bez problemu zabrać go na górską wycieczkę, głowica kulowa i ciekawy wygląd. To już mocno zawęziło pole poszukiwań, odpadły bowiem wynalazki z allegro i wszystkie trójnogi mające więcej niż 40 cm wysokości transportowej. Po długich tygodniach czytania testów i opinii zdecydowałem się na zakup statywu marki Sirui T-005. Wydaje się, że został stworzony do pracy z bezlusterkowcami. Małe aparaciki potrzebują małe, ale solidne statywiki (800 g wagi, 31 cm po złożeniu, maks. wysokość pracy 130 cm). Przesadą byłoby pchanie się w wielkie i ciężkie Manfrotto. Pierwsze doświadczenia pracy zestawu GF3/E-P1 + Sirui T-005 pokazują, że był to dobry wybór.
iFoto #3
Opublikowane: 14 Styczeń 2012 Filed under: Byli-My, strit? | Tags: 4, auschwitz, cupcake, ifoto, instagram, iphone, iphone4, iphonography, kraków, Oświęcim Zostaw komentarz »Kolejny miesiąc z ajfonem, to kolejnych ponad sto zdjęć. Tym razem zdjęcia z ‘krakowskiego’ etapu życia.
więcej na instagrid
Kolejna nudna historia z prawem autorskim i zdjęciami w tle
Opublikowane: 21 Grudzień 2011 Filed under: Bez kategorii | Tags: foto, fotografia, igor janik, narusznie, opole, prawa autorskie, prawo, ratusz, sufler, zdjęcia 6 Comments »Znowu. Praktycznie nie ma miesiąca bym nie wypowiedział tego słowa, bowiem w kończącym się roku nastąpił prawdziwy wysyp przypadków wykorzystania zdjęć mojego autorstwa, rzecz jasna bez mojej zgody i wiedzy. Prawa autorskie łamały biura podróży, urzędy miast, portale ekologiczne, portale studenckie, jednostki trzewiące kulturę, muzycy i wreszcie główni bohaterowie tego tekstu – Opolski Tygodnik Reklamowy Sufler, a dokładniej jego wersja internetowa. Dla nieznających tego periodyku – jest to gazeta oblepiona od pierwszej do ostatniej strony reklamami, podobnie też wygląda strona internetowa.
W lipcu testując nową funkcję wyszukiwarki Google – przeciągnij i upuść zdjęcie, a Google wyszuka je w sieci – natrafiłem na artykuł zamieszczony na stronie Suflera, jego autorem była zarazem właścicielka owego wydawnictwa – Joanna Pelcak , pseudonim Pelcak. Krótki rekonesans po stronie zaowocował następnymi przypadkami bezprawnego wykorzystania zdjęcia, którego jestem autorem, a które, co już jest tradycją, przedstawia opolski ratusz. Na przełomie od 15 lutego do 21 czerwca 2011 roku na stronie internetowej Suflera pojawiło się 12 artykułów, do których ilustrację stanowiło następujące zdjęcie

zrzuty ekranu ze strony suflera:
15 lutego 2011 r. ; 20 lutego 2011 r. ; 28 lutego 2011 r. ; 4 marca 2011 r. ; 15 marca 2011 r. ; 31 marca 2011 r. ; 18 kwietnia 2011 r. ; 29 kwietnia 2011 r. ; 1 maja 2011 r. ; 17 maja 2011 r. ; 23 maja 2011 r. ; 21 czerwca 2011 r.
Zaglądamy do dobrze znanych, wszystkim fotografującym, tabel, dodajemy 12 stawek i mnożymy zgodnie z treścią ustawy o Prawach Autorskich i Prawach Pokrewnych, wszak przy 12 naruszeniach prawa nie można mówić o nieświadomym działaniu. Wyszła całkiem ładna kwota, w normalnym świecie dająca niezły komfort na początek negocjacji. Następuje pierwszy kontakt, pada na redaktora naczelnego Leszka Świętalskiego, który pomimo wysłanego dzień wcześniej maila z opisem systuacji, nie miał bladego pojęcia o niczym. Proponuję więc spotkanie, na dogodny dla Pana Redaktora termin czekam dosyć długo, bo przecież nie jest to sprawa pilna. Gdy już do spotkania dochodzi zostaję dosłownie obrażony proponowaną kwotą zadośćuczynienia i stylem prowadzenia rozmowy przez Pana Leszka, który to łaskawie jest w stanie mi dać 300 zł dodając, że powinienem się cieszyć, bo on takie zdjęcia kupić może za 3 złote. Według Pana Leszka nie doszło do 12 przypadków złamania prawa, a tylko do jednego, bowiem zdjęcie było tylko jedno.
W takiej sytuacji należało skontaktować się z właścicielką Suflera, Joanną Pelc. Na spotkaniu dosyć szybko doszliśmy do porozumienia co do kwoty odszkodowania. Chcąc oszczędzić sobie nerwów zaproponowałem sumę znacznie poniżej swoich wstępnych oczekiwań. Przeszliśmy do ustalania treści umowy, zaprezentowałem wzór umowy, która nie budziła zastrzeżeń Pani Joanny, poprosiła ona o przesłanie jej na swojego maila, by mogła skonsultować jej treść z prawnikiem. Następuje czekanie, jeden tydzień, drugi tydzień, trzeci tydzień. Cisza. Dzwonię zatem, dostaję zapewnienie że już za moment, już za chwilę wszystko będzie dograne do końca. I tu następuje punkt kulminacyjny całej sprawy, do gry wchodzi niespodziewanie adwokat Igor Janik, cichy bohater sprawy, gwiazda palestry i wybitny znawca prawa autorskiego. Zamiast konsultacji umowy ugodowej, zamiast zakończenia sprawy, która ciągnie się już kolejny miesiąc, dostaję następujące pismo:
Zaraz po tym jak wstałem z ziemi i otarłem łzy, pośmiałem się jeszcze przez tydzień. Po czym zabrałem się do tworzenia pisma z darmową poradą prawną dla Pana adwokata Igora Janika.
Na jakąkolwiek odpowiedź czekam kilka tygodni, próby kontaktu z adwokatem spełzają na niczym, podobnież z Panią Joanną Pelc, pozostaje Pan Leszek. Od niego dowiaduję się, że odpowiedzi od Pana mecenasa (przepraszam wszystkich porządnych mecenasów) nie otrzymam, ponieważ jest on na ryczałcie w Suflerze i za zajmowanie się tą sprawą nie dostaje nic ponad ów roczny ryczałt i w jego interesie jest aby sprawa trafiła do sądu, gdzie już jako zastępca procesowy mógłby odpowiednio zarobić. Zatrważające, pozostaje mieć nadzieję, że to tylko odosobniony przypadek. Pan Leszek chcąc chyba oszczędzić na ewentualnym procesie ponownie obraził mnie kwotą 300 złotych. Poprosiłem więc o stanowisko na piśmie, na które oczywiście się nie doczekałem i chyba już nie doczekam, ponieważ nastąpił moment gdy Pani Joannie z nazwiska pozostanie już tylko jedna litera. A ja, żeby nie musieć już nigdy więcej mówić ‘znowu’ na widok swojego zdjęcia znalezionego tam gdzie nie powinno go być, po prostu przestałem je robić w takim wymiarze jak kiedyś.
























